Oto i prawdziwe Midian. Nie puste miasto na wzgórzu; nawet nie nekropolia u jego stóp; lecz sieć tuneli i komnat, rozciągająca się przypuszczalnie pod całym cmentarzem. Niektóre grobowce zajmowali tylko zmarli, a ich trumny na poszczególnych półkach próchniały. A może byli to pierwsi lokatorzy cmentarza, złożeni tu na wieczny spoczynek, zanim Nocne Plemię przejęło teren w swoje posiadanie? A może to członkowie Plemienia, którzy umarli (prowadząc pół-życie) porażeni przez światło słońca; czy też zwiędli z tęsknoty? I tak stanowili tu mniejszość. Większość z komnat dzierżawiły bardziej żywotne dusze, a ich kwatery oświetlały lampy lub świece, a czasem sam lokator, istota paląca się własnym światłem. Continue reading “Może nigdy tego nie dostąpi?”
mar 03 2010
Był to dla niej tak naturalny znak
Wszyscy z nas. Jeśli chcemy żyć wiecznie. A pewnego dnia, kiedy zajdzie słońce…
- Dosyć! – przerwała Rachel.
Babette miała jednak więcej do powiedzenia.
- … Kiedy słońce zajdzie i będzie tylko noc, zaczniemy żyć na powierzchni ziemi. Będzie nasza. Teraz z kolei Rachel czuła się nieswojo.
- Ona nie wie, co mówi – wymamrotała.
- Myślę, że bardzo dobrze wie – odparła Lori. Continue reading “Był to dla niej tak naturalny znak”
mar 03 2010
Proponuję, żebyś go zapytała
Nie sprawy Midian. Sprawy Boone’a i tego, skąd się tu wziął.
- On myśli, że należy do Nocnego Plemienia – powiedziała Lori.
- Należał, dopóki nie złamał obietnicy.
- Więc odejdziemy – odparła Lori. – Tego chce Lylesburg, tak? Nie mam zamiaru tu zostać.
- Dokąd pójdziecie? – spytała Rachel.
- Nie wiem. Może wrócimy do Calgary. Nie powinno być trudno udowodnić winę Deckera. Potem zaczniemy od początku. Continue reading “Proponuję, żebyś go zapytała”
« Poprzednia strona
