Nie – stwierdziła. – Twoje miejsce jest przy mnie. Należymy do siebie.
Stała blisko, ale on odwrócił głowę w stronę cienia. Ujęła w dłonie jego twarz i spojrzała mu prosto w oczy.
- Należymy do siebie, Boone. Dlatego żyjesz. Nie rozumiesz? Po tym wszystkim. Po tym, co przeszliśmy. Przeżyliśmy.
- To nie takie łatwe.
- Wiem. Oboje przeżyliśmy straszne chwile. Rozumiem, że nigdy nie będzie już tak samo. Nie chcę, żeby było.
- Nie wiesz… – zaczął. Continue reading “Jego uchwyt zacisnął się”
Pozwól mi więc przemówić do niego. Odejdziemy stąd razem.
- To byłoby możliwe jakiś czas temu – stwierdził Lylesburg, a jego głos wydobywał się z zasłony cienia zrównoważony i pełen autorytetu jak zawsze.
- A teraz?
- Znalazł się poza moim zasięgiem. I twoim też. Odwołał się do całkiem innej siły.
Gdy mówił, usłyszała hałas pochodzący z głębi katakumb – dźwięk niepodobny do niczego, co dotąd znała. Najpierw była pewna, że jest to trzęsienie ziemi; dźwięk wy doby wał się jak gdyby w ziemi i z ziemi. Ale gdy zabrzmiał po raz drugi, usłyszała w nim coś zwierzęcego: jęk, może bólu, może ekstazy… Continue reading “Zabrany przez płomień.”
Wszyscy z nas. Jeśli chcemy żyć wiecznie. A pewnego dnia, kiedy zajdzie słońce…
- Dosyć! – przerwała Rachel.
Babette miała jednak więcej do powiedzenia.
- … Kiedy słońce zajdzie i będzie tylko noc, zaczniemy żyć na powierzchni ziemi. Będzie nasza. Teraz z kolei Rachel czuła się nieswojo.
- Ona nie wie, co mówi – wymamrotała.
- Myślę, że bardzo dobrze wie – odparła Lori. Continue reading “Był to dla niej tak naturalny znak”